Owoce, owoce i jeszcze raz owoce. Są świeże, pyszne,
dostępne cały rok. W każdym sezonie coś nowego. Idąc ulicą można zerwa z drzewa świeże
cytrusy, oliwki, winogrona, figi czy granaty. I co ciekawe owoce na drzewach są
tutaj całkowicie bezpieczne ponieważ nikt ich nie zrywa.
czwartek, 1 października 2015
poniedziałek, 28 września 2015
Grand Bazar w Marmaris
Jak wcześniej
wspominałam tym razem Marmaris okryliśmy na nowo. Powoli, spokojnie okiem mamy
i taty, a nie szalonych imprezowiczów na urlopie. Krążąc po uliczkach centrum
miasta zajrzeliśmy na Grand Bazar. To ogromny bazar w centrum miasta gdzie
można znaleźć wszystko. Nie od dziś wiadomo, że Turcja jest stolicą podróbek
wszystkich znanych marek. I to nie byle jakich, bo okiem laika trudno rozróżnić
kopię od oryginału. Przykre to trochę, że zamiast miejscowych rękodzieł czy
pamiątek osiemdziesiąt procent sprzedawców oferuje tanią tandetę. Nie wszystko
jednak stracone, wciąż są sklepiki i stragany, które przyprawiają o kolorowy
zawrót głowy.
| Ceramika na podłodze bazaru |
Natrafiliśmy również
na całkiem przyjemny hmm lokal gastronomiczny - trudno mi określić jakiego typu
ponieważ oferował kawę, herbatę, drinki oraz fast food. Nie od dziś wiadomo, że
Turkom brakuje poczucia estetyki. Piękne stare mury obwieszone zdjęciami
hamburgerów, kwieciste sofy, popielniczki z porcelany, drewniane stoły, złote
filiżanki rodem z... horroru i na deser w samym sercu fontanna z żółwiami.
Pijąc herbatę wyobraziłam sobie to miejsce bez tej całej otoczki bylejakości i
doszłam do wniosku, że to okruszek historii, zamknięty we współczesności
desperacko błagający o pomoc. Szkoda mi takich miejsc i tych bezdusznych
zarobkowiczów, którzy trzymają w niewoli ducha historii.
niedziela, 27 września 2015
Wolność słowa
Od czasu do czasu
czytam blogi innych kobiet, które zdecydowały się na małżeństwa mieszane i żyją
poza granicami Polski. Szczególnie interesuje mnie życie w krajach arabskich,
ponieważ w mediach dużo się mówi o zagrożeniach ze strony takich związków. Nie
wierzę w to co mówią, jeśli nie jest to poparte dowodami. Jedno małżeństwo
udane, inne zakończyło się tragedią. Tak samo jak w Polsce. Niektóre moje
przyjaciółki trafiły dobrze, inne się rozwiodły bo wspaniały narzeczony okazał
się mężem alkoholikiem, hazardzistą, oszustem itd., itd. Małżeństwo zawsze
niesie ze sobą ryzyko.
Wracając do blogów,
lubię czytać o czyimś szczęściu. Dobrym wyborze, łamaniu stereotypów. Lubię
historie miłości, które w ogóle nie powinny mieć miejsca. To zawsze napaja mnie
optymizmem i pozytywną energią. Ostatnio zostałam zablokowana na jednym takim
blogu. Dlaczego? Bo napisałam komentarze, które się Pani Szanownej nie
spodobały. Napisałam, że nie powinna w taki sposób krytykować Polaków, ponieważ
jej bloga czyta sporo osób i pewnie spore grono czerpie opinie na temat naszego
kraju z jej wpisów. Niech żyje wolność słowa! Z wykształcenia jestem
dziennikarką, wiem jak się robi sensację - najwięcej emocji wzbudzają te złe
historie i te okrutne, wyssane z palca informacje. No cóż, dla fejmu niektórzy
zrobią wszystko :)
Wakacje w Marmaris
W tym roku ze
względu na ograniczenie jakim jest nasz kochany synuś wybraliśmy na wakacje
miejsce względnie blisko Izmiru i w czasie kiedy piekielne upały ustąpiły
miejsca ciepłej morskiej bryzie. Marmaris okazało się idealnym miejscem na
rodzinne wakacje.
Siedem dni z
pięciomiesięcznym dzieckiem nad morzem to nie lada wyzwanie mimo, że mieliśmy
do pomocy dwie nianie w postaci teściów. Rybka nie smakowała już tak dobrze bez
Raki, wieczorami zamiast hałaśliwych pubów wybieraliśmy kawiarnie albo
restauracje, obeszło się bez nargile ale mimo to, nie zamieniłabym tych wakacji
na żadne inne.
Poznaliśmy Marmaris
od innej strony. Spacerowaliśmy, jedliśmy i rozkoszowaliśmy się wzajemnym towarzystwem
na które w tygodniu nie mamy czasu. Mój mąż zwykle w pracy lub w delegacjach,
ja z synkiem lub z nosem w komputerze ponieważ w czasie urlopu macierzyńskiego
mam czas na pracę copywrietera. Wybierając hotel zawsze kierujemy się dwoma
zasadami: dobre jedzenie i dostęp do morza. Nie wyobrażam sobie siedzieć nad
basenem kiedy do dyspozycji mamy bogactwa natury. W tym roku snorkeling okazało
się niezwykłym przeżyciem. Bardzo blisko brzegu mogliśmy podziwiać
najróżniejsze okazy ryb i morskich żyjątek. Wszystkim polecam tę prostą formę
nurkowania.
W Marmaris jak w
każdej nadmorskiej miejscowości do dyspozycji turystów są przeróżne formy
spędzania aktywnie czasu. Ja w tym roku ograniczyłam się jedynie do siłowni.
Między innymi jedną
z atrakcji jest największy statek piracki w Europie Barbarossa. Przyznam, że
robi niesamowite wrażenie. Całodzienny rejs ogromnym statkiem posiadającym
cztery piętra, nielimitowany alkohol, szwedzki stół, rozrywki dla dzieci
związane z życiem piratów oraz możliwość pływania na otwartym morzu a to
wszystko w cenie 100 TL czyli około 150 zł. Rozrywka nie należy do tanich jeśli
w grę wchodzi pięcioosobowa rodzina, ale uważam, że warto.
sobota, 26 września 2015
Zmiana nazwy bloga
Założeniem moim było pisać o życiu poza granicami mojego kraju w sposób
lekki i przyjemny. Z nutką ironii, żartu i o rzeczach ciekawych nie
zawiązanych z polityką czy religią. Długo myślałam nad nazwą bloga i
początkowo Kokosy na emigracji wydawały mi się nazwą, która pasuje do takiej
koncepcji. Emigracja, która jest przeciwieństwem imigracji przestała mi się kojarzyć
z czymś przyjemnym. Wręcz przeciwnie. Opuściłam kraj, który kocham ze względu
na miłość, pracę styl życia. Dlatego, że chciałam a nie dlatego, że
musiałam.
Jestem szczęśliwa w miejscu w którym jestem dzisiaj i postaram się utrzymać koncepcję, którą założyłam na początku pisząc Kokosowe życie. Poza nazwą nic się nie zmieni.
Jedynie na facebooku będzie opóźnienie bo mnie zablokowali ze względu na zmianę nazwy hahaha.
A dziś trochę zdjęć z moich przepięknych gór!
Jestem szczęśliwa w miejscu w którym jestem dzisiaj i postaram się utrzymać koncepcję, którą założyłam na początku pisząc Kokosowe życie. Poza nazwą nic się nie zmieni.
Jedynie na facebooku będzie opóźnienie bo mnie zablokowali ze względu na zmianę nazwy hahaha.
A dziś trochę zdjęć z moich przepięknych gór!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






